 |
 |
 |
|
|
|





|
Rebelia
Trzydziestotrzyletni Błażej Pindel boleśnie odczuwa terror aroganckiej kultury młodości, wpełzającej w najintymniejsze sfery życia. Świat starych ludzi jest wyszydzany i schodzi do podziemia. Pewnego dnia konspiracyjna grupa emerytów uznaje Pindla za "wybrańca", dokonuje na nim mistycznego zamachu siekierą. Bohater przeobraża się w zdziadziałego Kolumba i wyrusza na tajemniczą wyspę, gdzieś w zaświatach. Wyspą rządzi dyktator - Wielki Bobas, zaś poddani niewolniczej pracy, wyklęci staruszkowie mumifikują młodzieńcze ciała najcudowniejszych okazów zachodniej cywilizacji - od Deana, przez Bardot, Morrisona, po dzisiejsze gwiazdy popkultury. Misją Kolumba jest wywołanie geriatrycznej rewolucji i przywrócenie "starego świata"...
"Rebelia" jest fantazmatyczną, na poły liryczną, na poły groteskową podróżą człowieka przez własne przemijanie i śmierć. To mitologia starości, zrodzona z buntu wobec jej tabuizacji. To opowieść o buncie starców, którzy odważyli się sprzeciwić rzeczywistości "permanentnego liftingu", by powiedzieć stanowcze: Nie! Uważajcie, nadchodzimy! To rok '68 a rebours.
Kazimiera Szczuka Hit "Wysokie obcasy",
2008:
Mariusz Sieniewicz, znany jako młody gniewny, społecznie zaangażowany, realistyczno-magiczny, ale przede wszystkim krytyczny, tym razem ukazuje nam swe oblicze pogodne, balladowo-baśniowe, leśmianowskie.
"Rebelia" dzieje się przede wszystkim w języku, eksplodującym skojarzeniami, słowotwórstwem, inwersją, dziecinadą i groteską. Banda zrewoltowanych staruszków, do których przyłącza się trzydziestoletni bohater, wyrusza w zaświaty, czyli na zaczarowaną wyspę. Na przekór panującemu powszechnie terrorowi młodości, na przekór pogardzie dla tego, co zgarbione, pomarszczone, osiwiałe i zamglone, Sieniewicz buduje świat starców jako świat erotyczny, waleczny i pełen przygód. Pisarz w żadnym wypadku nie przestał być sobą - rozmywa granice snu i jawy, prawdy i zmyślenia, majaków i oskarżeń po to, aby szukać rewolucyjnego odnowienia. "Język bez nazwy ma kolor oczu starej kobiety" - czytamy ostatnie zdanie powieści. Rzecz męcząca nieco, ale wszechstronnie udana.
Marek Radziwon Staruchy w natarciu,
"Gazeta Wyborcza", 21.06.2008:
Temat został więc określony jasno i wyraźnie: "Rebelia" to pamflet na dyktaturę młodości, na ładny uśmiech i buzię bez zmarszczek, na powszechne, głupie złudzenie, że zawsze można i należy być pięknym i szczęśliwym. Narracja jest poprowadzona grubą kreską, nie ma tu psychologii ani realizmu, bo też, skoro to pamflet, nie miało ich być. Świat w "Rebelii" odbija się krzywo i karykaturalnie. Groteskową, fantastyczną i pastiszową aurę powieści podkreślają kolejne pomysły, jawne aluzje i kpiny, także literackie (np. do "Ody do młodości" albo do Houellebecqa). Jest ich sporo: wspomniana Raskolnica, stary rajdowy trabant, wspomnienie dziecka z dawnej premiery "Brzdąca" Chaplina, sentymentalne śpiewy przebojów Mieczysława Fogga albo lokatorzy upiornego mauzoleum - od "Charlesa Mansona, wybawcy ludu", po "Barbarę Handler, Barbie".
Dariusz Nowacki Wielkie efektowne zmyślenie,
"Gazeta Wyborcza" 06.11.2007.:
Sieniewicz (rocznik 1972) cieszy się opinią jednego z najciekawszych autorów ciągle jeszcze młodego pokolenia. Trafny to pogląd, lecz nieco krzywdzący. Sieniewicza należałoby nazwać coraz ciekawszym pisarzem, i to nie tylko w obrębie jego pokolenia. Coraz ciekawszym, ponieważ każda kolejna książka tego prozaika jest lepsza od poprzedniej. Lepsza, czyli jaka? Ano napisana z większym rozmachem, bardziej okazała artystycznie i bardziej wymagająca w lekturze. Jego "Rebelia" to powieść znakomita, jedna z najlepszych książek, które pojawiły się w roku 2007.
Akcja powieściowa "Rebelii" zawiązuje się w chwili, kiedy Pindel odkrywa, że wraz z osiągnięciem Chrystusowego wieku stał się starcem. A skoro tak, postanowił zbliżyć się do prawdziwej starości. Jednym z ostatnich miejsc, gdzie można się zetknąć ze starością, jest kościół. Pindel wchodzi do świątyni - i tutaj się zaczyna. Co takiego? Ciąg fantastycznych przygód, wielkie, efektowne zmyślenie, jakie podarował nam Mariusz Sieniewicz.
Magdalena Boczkowska Wielki Bobas patrzy,
"Twórczość" 2008, nr 3:
Świat stworzony przez autora Rebelii jest przerażający i zabawny jednocześnie. Jest jednakże również bardziej rzeczywisty, niż mogłoby się nam początkowo wydawać.
Anna Nasiłowska Gerontofilia,
"Polityka" 2007, nr 46:
Autorska nota na okładce najświeższej powieści "Rebelia" sugeruje, że czytelnik bierze do ręki utwór, który upomina się o prawa ludzi starszych, zamykanych w "gettach hospicjów". Piękna to rzecz walczyć z marginalizacją społeczną starców! I jakże słuszne jest kwestionowanie dyktatu młodości i urody! (...) Akcja "Rebelii" toczy się na tajemniczej wyspie, na której, pod nadzorem dziarskich dzewłopców i chłopczynek, starcy od świtu do zmierzchu pracują przy mumifikacji młodych zwłok, dostarczanych specjalnymi transportami morskimi. Trochę to makabryczne (przynajmniej przez pierwszych sto stron), ale potem można przywyknąć, zwłaszcza że stara społeczność ma mnóstwo sympatycznych cech. Na przykład w czasie wolnym lubią pracować w ogródkach i miło sobie gwarzą przy herbatce z lipy. Na uwagę zasługują dwie historie miłosne głównego bohatera z uroczymi staruszkami, opisane z niespotykaną tkliwością i autentycznym wdziękiem. Gdzieś, poza wyspą, światem rządzi straszny Bobas, mający swoje przeciwieństwo w postaci Anty-Bobasa. Umiera się tu wielokrotnie i staruszkowie także mają przynajmniej jedną śmierć za sobą, poza tym wśród transportu świeżych zwłok mogą trafić na swoje młode wcielenie. Równolegle istnieje bowiem co najmniej kilka rzeczywistości. Czas, mierzony na kosze śliwek, zapętla się. Ale wśród staruszków dojrzewa bunt przeciw młodości! Trochę to odwrócenie Gombrowicza, a trochę zabawa z wyobraźnią.
Ale czy "Rebelia" rzeczywiście cokolwiek atakuje i obala? To utwór zabawny, bogaty, napisany z fantazją i dowcipem.
Jacek Dukaj Przeciwko młodości, za ciałem,
"Tygodnik Powszechny" 27.11.2007:
W najnowszej "Rebelii" dostajemy już "100% Sieniewicza w Sieniewiczu": od początku do końca jest to powieść "wynaturzona", "wyrealniona", kipiąca obficie poza krawędzie rzeczywistości. Bohater snujący się po mieście w kostiumie psa, zakochawszy się w kościelnej babce, zostaje napadnięty przez komando starców, zdzielony siekierą w łeb, wskutek czego rozpęka się na dwa, i to jego drugie ja, pod nowym nazwiskiem i z czystą pamięcią, udaje się w morską podróż ku wyspie Wielkiego Bobasa, gdzie dozorowani przez chłopczynki i dziewłopców starcy mumifikują doskonałe egzemplarze Homo sapiens, m. in. kilkuletnie ciało samego bohatera...
Ale wszelkie streszczenia już porządkują treść książki, wprowadzając tym samym w błąd. Waham się, czy w ogóle przykładać do "Rebelii" tradycyjne kryteria powieści. Tu rządzi przesada, emfaza, pozbawiona zewnętrznych uzasadnień groteska, rytm teatralnego korowodu i gorączkowego majaka.
|
|
|
|
|
|
|
|