Miasto Szklanych Słoni
Rebelia
Żydówek nie obsługujemy
Czwarte niebo
Prababka

Czwarte niebo

To opowieść o młodym człowieku, Zygmuncie Drzeźniaku, żyjącym w prowincjonalnym mieście, którego potrzeba mitologizacji popchnęła w obłęd. Tak sobie myślę, że musiałem napisać "Czwarte niebo", aby moja twarz nie zmieniła się w mordę i aby wziąć choć trochę odpowiedzialności za świat nie do końca swój.

Powieść nazwano utworem "zaangażowanym", choć ja wolałbym nazwać go intuicyjnym rachunkiem wystawionym i sobie i rzeczywistości. W "Czwartym niebie" wystawiam ten rachunek z perspektywy świata porażonego frustracją i bezrobociem. Z perspektywy ludzi, którzy albo radykalizują swoje postawy, stają się lewakami, narodowcami albo socjalizują się za kromkę chleba, ofiarowaną przez biznesowych cudotwórców. Są też i tacy jak Drzeźniak — uciekają w fantastyczną baśń o tym "przeklętym" miejscu. Drzeźniak budując swoją mitologię, nie zauważa, że wcale nie musi ona służyć sensowi egzystencji. Wprost przeciwnie — budzą się demony i Drzeźniak z miejsca wikła się w konflikt sił potężniejszych od siebie: jawy i snu, Boga i Szatana, jak również własnych pragnień i fantomów. Drzeźniak to dla mnie klasyczny psychol, który szukaniem sensu pragnie egzorcyzmować w sobie zło, lecz zamiast tego — sam ulega pokusie zła, pragnie magii, a uzyskuje ordynarną i dotkliwą realność, której nie potrafi się przeciwstawić.

line


Marta Cuber, Bicz na pokolenie?, "Nowe książki":
Sieniewicz (…) jest pierwszym, który w tak krytyczny sposób analizuje swoją pokoleniowość. (…) po lekturze "Czwartego nieba" nie będzie już można sarkać na niezorientowanie młodej literatury w codzienności.

Kinga Dunin, w: Czytając Polskę:
Młodzi radykałowie w powieści Sieniewicza, którzy w końcu zostaną terrorystami, to postaci, którym racji się odmawia. Ich walka z systemem jest szkodliwa i bezsensowna — ale jest. Bunt przekuty zostaje w czyn, lecz taki obraz jest absolutnym wyjątkiem we współczesnej polskiej literaturze. (…) W "Czwartym niebie" metaforą naszych problemów ze współczesnością jest pępowina, którą byliśmy zrośnięci z niebem, a teraz musimy połączyć się z jakimś innym punktem odniesienia.

Wojciech Giedrys, Zapiski na marginesie "Czwartego nieba", literatorium.pl:
Czwarte niebo nie pasuje do szufladki "literatura zaangażowana". Pojęcie to zbyt ciasne dla niego. Autor Prababki zdaje się nieustannie bawić się w zaangażowanie i niezaangażowanie, bezustannie uciekając od prostych klasyfikacji. Jak trafnie zauważył Piotr Grudziński (właśc. Piotr Siwecki) w recenzji Czwartego... w nr 10-11 "Undergruntu": "To ironiczne karykatury języka i ideologii sztuki zaangażowanej". Upraszczając, można byłoby to określić jako postmodernistyczną grę konwencjami, nurtami.

Maria Janion, w: Rozstać się z Polską, "Gazeta Wyborcza":
Powieść Sieniewicza to również groteska, ale w odmianie fantastyczno-ekspresjonistyczno-paranoicznej. (…) Wywrócenie, a częstokroć unicestwienie sensów staje się wynikiem totalnego obrzydzenia do całego świata we wszystkich jego postaciach. Bunt został zdestruowany: "Prosto z trzewi egzystencji!"

Dariusz Nowacki, Złość nieprzedstawiona, "Gazeta Wyborcza":
Sieniewicz jest bodaj pierwszym pisarzem z roczników 70., który miał odwagę zmierzyć się z tak bolesnymi i nabrzmiałymi problemami, jak: dzisiejsza niesprawiedliwość społeczna, deprawujący głód pieniądza i kariery, triumf komercji itp.

Marian Szczurek, "Nowa Trybuna Opolska":
Każda próba literackiego opisu naszej rzeczywistości budzi mój szacunek. Szkoda, że nie można tego uczynić ot tak, po prostu, po bożemu i że jak się już nie wpada w reinkarnację, to przynajmniej w oniryzm, ale dobre i to. Ciekawe to ujęcie, demonstrujące stan ducha polskich trzydziestolatków; ukazujące z pasją, ale i z humorem oraz odrobiną szaleństwa dziwne dzieje polskiego partykularza. Cenne jest właśnie to, że znajdujemy tu obraz polskiej prowincji, gdyż polscy autorzy na ogół zbyt mocno zapatrzeni są w Warszawę, która nierzadko przesłania im jasność widzenia pełni rzeczywistości.

Robert Ostaszewski, Przeklęte niebo obojętności, "Tygodnik Powszechny":
Nowa powieść Sieniewicza sprawia wrażenie chaotycznej i niespójnej. Jest w niej realizm pomieszany z elementami groteski i fantastyki. Są zapisy długich rozmów bohaterów i kunsztowne, barokowe nieomal opisy chmur. Narracja ma zmienny rytm, to przyspiesza, popędzana naładowanymi ekspresją równoważnikami zdań, to zwalnia, rozwijając się niespiesznie w długich frazach. Ale ta swoista nadorganizacja prozy Sieniewicza jest niezbędna, bo oddawać ma chaos świata i pomieszanie Zygmunta, który nie potrafi poradzić sobie z rzeczywistością.
Sieniewicz nie ukrywa, że tworzy prozę zaangażowaną, prozę, która nie tylko wystawia rachunek światu, ale i pobudzać ma ludzi do działania. (…) Autor “Czwartego nieba" chce, abyśmy opuścili niebo obojętności, niezaangażowania i twardo stanęli na ziemi, bo żeby zacząć zmieniać nasz ponury świat, trzeba najpierw być w nim całym sobą.


Mariusz Cieślik, Dobro i złość, "Życie Warszawy":
Złość wyszła tej prozie na dobre, dlatego tyle tu trafnych i zjadliwych obserwacji naszej współczesności.

Kuba Piotrowicz, Zygmunt z Jagiellońskiej, "Aktivist":
Bardzo interesująca proza. Jedna z ciekawszych polskich książek, jakie pojawiły się ostatnio w księgarniach.





        designed by cromedia | powered by cBlog